Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: Kompania Piwowarska Żywiec





Temat: Browar Belgia
Piwa Wojak i Gingers nie znikną z polskiego rynku

Kompania Piwowarska będzie nadal produkować marki Wojak i Gingers, które kupiła na początku 2008 r. wraz z Browarem Belgia w Kielcach. Nie wyklucza także rozbudowy przejętej fabryki.

– Do tej pory nie mieliśmy marki z tzw. niższej półki cenowej. Dzięki marce Wojak będziemy mogli uzupełnić naszą ofertę – powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej Dieter Schulze, dyrektor generalny Kompani Piwowarskiej, lidera polskiego rynku piwa. Firma ta nie wycofa z rynku także smakowego piwa Gingers, tańszego niż należący do niej aromatyzowany Redd’s.
Nadal nie zapadła decyzja, co się stanie z produkowanym w Kielcach pszenicznym piwem Frater. Pewne jest natomiast, że Kompania zrezygnuje z warzenia wytwarzanych przez Belgię marek Grünengold i Lemon’s. Nie będzie także produkować piw pod markami sieci i innych producentów.

Dieter Schulze podkreślił jednak, że Kompania kupiła kielecki browar za 65 mln euro przede wszystkim ze względu na jego moce produkcyjne. Browar ten, jeden z najnowocześniejszych w Europie, jest w stanie wyprodukować 1 mln hl piwa rocznie. Dzięki niemu moce warzelnicze Kompanii zwiększą się do 16 mln hl.

– W Kielcach zamierzamy produkować także nasze pozostałe marki – zapowiedział dyrektor generalny Kompanii. Nie jest wykluczone, że nowy właściciel rozbuduje ten browar. Inwestycje ruszą najprawdopodobniej w 2009 r. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby moce tego zakładu zwiększyć do 4 mln hl rocznie.

W 2008 r. sprzedaż piw oferowanych przez Kompanię powinna zwiększyć się o co najmniej kilka procent. Producent Tyskiego chciałby przesunąć się na pierwsze miejsce na rynku drogich piw. Na razie liderem tzw. segmentu premium jest grupa Żywiec. W 2007 r. sprzedaż luksusowych piw Kompanii, m.in. marki Peroni, zwiększyła się o 14 proc. W sumie firma ta sprzedała w ubiegłym roku ponad 14 mln hektolitrów piwa, o 13,5 proc. więcej niż rok wcześniej.

Źródło : Rzeczpospolita, 22-01-2008






Temat: Euro 2008
Browary walczą o polskiego kibica

Mimo że Carlsberg jest oficjalnym sponsorem piłkarskich mistrzostw Europy, to i jego konkurenci - Kompania Piwowarska i Grupa Żywiec - otworzą dla kibiców ogródki piwne z telebimami.

UEFA, Europejska Federacja Piłki Nożnej, już na kilka tygodni przed mistrzostwami w Austrii i Szwajcarii zapowiedziała twardą ochronę swoich znaków towarowych, wzorów i haseł. Przestrzegała, że nikt poza oficjalnymi sponsorami Euro 2008 nie może wykorzystywać m.in. logo Euro czy maskotki. UEFA zapowiedziała też, że nikt nie będzie mógł wykorzystywać najważniejszego produktu, czyli samych meczów.

- Bez licencji UEFA nie będzie można publicznie pokazywać meczów Euro 2008 na ekranach, których przekątna ma więcej niż 3 metry. A licencji nie dostały firmy, które nie są oficjalnym sponsorem mistrzostw i są dla tychże sponsorów konkurencją - mówi mec. Tomasz Zahorski ze spółki PL2012, która koordynuje przygotowania do organizacji mistrzostw w 2012 roku w Polsce.

Z browarów oficjalnym sponsorem Euro 2008 jest grupa Carlsberg, a to znaczy, że tylko w ogródkach piwnych tego koncernu można pokazywać mecze na wielkich telebimach.

Mimo to ogródki na ponad 200 osób na czas mistrzostw szykują też dwa największe polskie browary - Grupa Żywiec i Kompania Piwowarska (wspólnie kontrolują ok. 70 proc. rynku).

Warka z Grupy Żywiec swoją Strefę Kibica postawiła w 12 miastach, m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Chorzowie, Bydgoszczy czy Białymstoku. W każdej z nich centralnym punktem jest ogromny ekran o przekątnej ponad 5 metrów.

Mec. Zahorski: - To złamanie zasad UEFA. Grupa Żywiec nie jest sponsorem mistrzostw i nie ma prawa pokazywania meczów dla publiczności na tak ogromnych telebimach. Kancelaria patentowa z Warszawy zajmująca się interesami UEFA w Polsce już bada tę sprawę.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy, że UEFA będzie domagać się od Grupy Żywiec, aby zamontowała telebimy o przekątnej mniejszej niż 3 metry. Inaczej wytoczy Grupie Żywiec sprawę z powództwa cywilnego.

- Jesteśmy zaskoczeni - mówi Eliza Panek, rzeczniczka Grupy Żywiec. - Nasze ogródki piwne oraz piwiarnie były, są i będą, bo nie stawiamy ich tylko dla samego Euro [te w 12 miastach mają być otwarte od 6 do 29 czerwca, czyli dokładnie w czasie mistrzostw]. Oprócz meczów piłkarskich będziemy pokazywać Grand Prix Formuły 1, koszykówkę i inne sporty. Polak musi mieć prawo wyboru przy jakim piwie chce oglądać mecz. W polskim prawie nie ma regulacji zabraniających pokazywanie meczów na wielkich telebimach.

Mec. Zahorski przyznaje, że takich przepisów brakuje: - Do Euro 2012 już na pewno będę. Przypatrujemy się organizacji tych mistrzostw, aby podczas następnych do takich sytuacji nie dochodziło.

Zahorski twierdzi jednak, że UEFA i Carlsberg mogą wytoczyć sprawę Grupie Żywiec choćby na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

- Będziemy polegać na działaniach podejmowanych przez UEFA - mówi krótko Wojciech Żabiński, Marketing Manager Carlsberg w Polsce

Swoje ogródki na czas mistrzostw otworzyła też Kompania Piwowarska. Tyskie Arena staną we Wrocławiu, Szczecinie i Poznaniu. - Wiemy o obostrzeniach UEFA - mówi Tomasz Kanton, Brand PR Manager Kompanii Piwowarskiej. - Dlatego telebimy w Tyskie Arena mają przekątną mniejszą niż 3 m. Mamy nadzieję, że jeśli w 2012 r. to my zostaniemy oficjalnym sponsorem Euro, inne koncerny też uszanują obostrzenia UEFA.

Gra toczy się o ogromną stawkę. Podczas mundialu w Niemczech w 2006 r. Kompania sprzedała sześć razy więcej piwa niż w tym samym okresie 2005 r.

Gazeta Wyborcza





Temat: Smaki świata zaklęte w piwie

Duże z pianką w plastiku
2009-07-07, e-Metro.pl
Browary bronią się przed kryzysem i wypuszczają złociste napoje w plastikowych opakowaniach. W sklepach jest już Warka w tanich 1,5-litrowych butelkach PET, będzie Tatra. Piwosze podchodzą do tego z rezerwą.

Jeszcze w 2007 r. sprzedaż piwa wzrosła aż o 8 proc. W tym od stycznia spadła niemal o 10 proc. Szacuje się, że do końca roku wypijemy poniżej 30 mln hl, czyli 15 proc. mniej niż w zeszłym. Browary rozglądają się więc za cięciami kosztów. Jednym z pomysłów jest tańsze o kilkanaście procent w produkcji plastikowe butelki. Jako pierwsza zdecydowała się na nie Grupa Żywiec i kilka tygodni temu wprowadziła do sprzedaży Warkę w 1,5-litrowych butelkach PET. Wśród smakoszy zagotowało się. "Jak można pić piwo z plastiku?", "To mord na piwie" - komentowali internauci w branżowych portalach.

W puszkę też nikt nie wierzył
Ale Żywiec wymyślił całą ideologię. - Plastik jest lekki, praktyczny w przewożeniu, nie tłucze się jak szkło, nowe butelki zamiast kapsla mają zakrętkę. Stworzyliśmy najwygodniejsze opakowanie na rynku. W sam raz dla aktywnych, dynamicznych ludzi - opowiada Sebastian Tołwiński z Grupy Żywiec. Warkę w plastikowej butelce nazywa rewolucyjnym posunięciem, które całkowicie zmieni przyzwyczajenia piwoszy, na miarę pojawienia się puszki. - Gdy w Polsce pojawiło się piwo w puszkach, też nie obyło się bez krytyki. A dziś 54 proc. sprzedawanego piwa w kraju jest właśnie w puszkach - mówi. Podkreśla też, że podobne butelki przyjęły się w wielu innych krajach, gdzie kultura picia piwa jest większa niż w Polsce, jak Czechy, Słowacja, Niemcy: - W Rosji sprzedawane w 1,5-litrowych butelkach piwo Oxota zdobyło aż 40 proc. rynku - dodaje.

Piwo w szkle jest bardziej ekskluzywne

- Polacy wbrew pozorom są bardzo konserwatywni, jeśli chodzi o nowości na rynku spożywczym. Jak w przypadku każdej nowości, na początku można liczyć na zwiększone zainteresowanie, ale nie jestem pewien, czy to się okaże trwałe. Może po roku 5-10 proc. piwoszy polubi piwo z plastiku - ocenia Adam Bogacz z AKB Consulting, firmy doradzającej producentom napojów. Nie ma wątpliwości, że piwo w szkle pozostanie bardziej ekskluzywnym, droższym napojem, a to w plastiku towarem dla uboższych. Choć na razie cena nie zachęca. Kupując jedną plastikową Warkę zamiast trzech zwykłych półlitrowych, zyskać można kilka procent. Zdaniem Ziemowita Fałata, autora "Przewodnika piwosza", nawet wyjątkowo atrakcyjna cena nie zachęci koneserów. - Piwo w plastikowej butelce raczej nie stanie się ulubionym napojem smakoszy - mówi.

Wątpliwości mają też konkurenci Grupy Żywiec, którzy wciąż się zastanawiają, czy inwestować w plastik. - Przyglądamy się, jak Polacy zareagują na nowe piwo. Nikt tego jeszcze u nas nie przetestował. Są kraje, gdzie piwo w plastiku sprzedaje się bardzo dobrze, ale w innych konsumenci podchodzą do tego z rezerwą. Wszystko dlatego, że może kojarzyć się z gorszą jakością, bo np. łatwiej się nagrzewa - mówi Paweł Kwiatkowski z Kompanii Piwowarskiej.

Żywiec jest pewny sukcesu swego pomysłu. - Nie mogę zdradzić liczb, ale już wiadomo, że nowa Warka sprzedaje się świetnie - mówi Tołwiński. Na tyle świetnie, że firma już myśli o sprzedaży plastikowej Tatry. A tym, którzy nie wyobrażają sobie picia piwa z plastiku radzi: - Możemy je rozlać do szklanek.

Źródło: Dziennik Metro





Temat: Klub TESTA ROSSA
Nie chciałem poruszać tego tematu ale pewne osoby zmusiły mnie do tego i niepotrzebnie podniosły ciśnienie.
Odnosze wrażenie że to forum jest dla pewnych osób jakąś formą odreagowania. Ferbik - podniosłeś mi ciśnienie maksymalnie. Twoje wypowiedzi jak ta o objętości kegi (czy kega - róznie się na to mówi) świadczą tylko i wyłącznie o Twoim poziomie. Zamów zatem w jakiejś firmie kege piwa o pojemności 56 litrów... Nawet argument że takie firmy jak Żywiec czy Kompania Piwowarska posługują się w swoim nazewnictwie określeniem KEG na 30 lub 50-litrową beczke piwa do nalewaka nie jest dla ciebie argumentem. Bo oczywiście TY wiesz lepiej. TY i te twoje internetowe słowniki i encyklopedie. Człowieku - poza netem jest jeszcze życie które bardzo szybko weryfikuje takich jak ty. Wszyscy ludzie pracujący w gastronomii w całym kraju posługują się określeniem KEG na takie beczki, odmieniając je jako KEGA, ale oczywiście jest to błąd bo Ferbik i jego encyklopedia czy coś innego wie lepiej... Zatem mylą sie wszyscy tylko nie Ferbik. Ferbik, który ma pełno dobrych rad na temat muzyki w lokalu itp, a tymczasem do wczoraj był w nim RAZ i to tylko w tygodniu. Poza tym raz pisze, że piwo jest za drogie bo kosztuje 4,50 a potem stwierdza, że jak u Klimczakowej było piwo po 3,50 to była tam obora czy coś w tym stylu. Człowieku - zdecyduj się na coś. Sory że tak pojechałem, ale podniosłeś mi ciśnienie maksymalnie - chyba nawet przejąłem się bardziej niż jest to warte. Pewnie teraz zostane usuniety z forum, ale mam to szczerze mówiąc w D... !! A co spotkania ze mna - miałem przyjechac na zamknięcie lokalu (teoretycznie o 23) i dlatego tak was poinformował barman. Ale skoro jacyś panowie X (nie przedstawili się) nie chcieli wyjść z lokalu zanim ja nie dotre a przez to obsługa nie mogła go zamknąć punktualnie, to rozumie sie samo przez się, że nie przyjechałem o 23 tylko później.
Co do zarzutów do atosa - nic konkretnego nie jesteście w stanie mu zarzucić. Jakies takie teksty w stylu "słyszałem, że podobno zawyża się ceny drinków" to są jakieś chore brednie. Dlaczego nikt na imprezie nie przyjdzie i nie wyjaśni tego od razu? A potem takie pseudooskarżenie idą w świat i zadyma gotowa. A tak naprawde to nikt nie jest w stanie powiedzieć czy tak było. Zdarza się rzadko, ale się zdarza, że zaczyna brakowac jakiejś wódki i nie jest w tym nic dziwnego - nie znam w mieście lokalu gdzie zawsze jest wszystko. A atos twierdzi ze informuje klienta o wyzszej cenie a wy i tak swoje- "to jest oszukiwanie klientów itd...". Do tego jakieś pseudoprawne cytaty. Sory - czego jak czego ale prawa to mnie nie będziecie uczyć. Zarzuty, że sprzedaje się tańszą wódkę w cenie droższej też nie są niczym uzasadnione. Idąc dalej możecie mi zarzucić że "podobno sprzedaje sie u mnie spirytus" albo "podobno rozcieńcza sie wódkę wodą". Sory ale to jakas paranoja. Takie pyskówki do niczego nie prowadzą, ale oczywiście Forumowe Towarzystwo Wzajemnej Adoracji (nie mam tu na mysli wszystkich forumowiczów) musi pokazać wszystkim (a zwłaszcza obcym, bo przecież atos jest z Częstochowy a nie z Wielunia, więc to wystarczy żeby po nim jechać) kto tu rządzi. Podobnie jest z zarzutami o dolewaniu wody do szklanek - rzygać mi sie chce jak czytam takie rzeczy...
Sory że sie unosze, ale to nie jest moja wina.
Dobra koniec. Co do sylwestra: wstęp 30 zł (miejsca przy stolikach) lub 40 zł (w boksach) od osoby (przy boksach wymagane rezerwowanie od razu całego boksu, a więc od razu minimum 6 osób). W cenie lampka szampana. Oprócz tego kuchnia i bar funkcjonują normalnie, w cenach kartowych. Kuchnia dodatkowo ma urozmaicić menu o dania kuchni polskiej, jakies golonki, schaby, bigosy itp. Oprócz tego do kupienia zakąski do wódki (śledzie, pólmiski wędlin, ogórki itp). Przedsprzedaż wejściówek prowadzimy od piatku w lokalu.
I to tyle. Przepraszam jesli kogos uraziłem.



Temat: Kibice Lecha Poznań bojkotują piwo Lech

Z tego co się orientuję to najpierw był KKS Lech Poznań i to od drużyny piłkarskiej wziął nazwę browar i piwo w nim produkowane. Tyle tylko, że nikt zapewne w odpowiednim czasie nie zadbał o prawa do dysponowania nazwą "Lech" jako zastrzeżony znak towarowy. Też uważam, że firma poznańska powinna sponsorować poznański sport. Swoją drogą byłbym zbudowany gdyby w Wielkopolsce restauratorzy zaczęli zrywać umowy z Lechem i rezygnowali z ogródków wystrojonych na zielono. W Gnieźnie chyba Hotel Piertak ma taki. Gdyby teraz pojawił się w barwach np. Okocimia czy Żywca. Myślę, że warunki prowadznia handlu piwem poszczególne kampanie dają podobne, więc kto wie czy dozgonni wielbiciele Kolejorza tak się nie zachowają.

Rozmowa z mecenasem Adamem Lebiodą, prawnikiem Lecha Poznań

Rozmawiał Radosław Nawrot 12-08-2005 , ostatnia aktualizacja 12-08-2005 19:26

- Nazwa Lech jest przez nas zastrzeżona, ale na sytuację z Kompanią Piwowarską nie ma to większego wpływu - tłumaczy prawnik poznańskiego Lecha

Odkąd Kompania Piwowarska zdecydowała się być sponsorem strategicznym Wisły Kraków, a nie Lecha Poznań, oburzeni kibice "Kolejorza" rozpoczęli protest i bojkot produktów tej firmy. A sednem konfliktu jest nazwa Lech - taka sama dla klubu, jak i dla sztandarowego piwa Kompanii. Klub nosi nazwę Lech od 1957 r., a browar produkuje piwo Lech od 1982 r.

Radosław Nawrot: Czy nazwa Lech została zastrzeżona przez poznański klub?

Adam Lebioda: Tak, zastrzegliśmy ją.

Kiedy?

- Stosunkowo niedawno, jakieś 4-5 lat temu. Przy czym na sytuację z Kompanią Piwowarską nie ma to zbyt wielkiego wpływu. W przypadku znaków towarowych i marek prawo zabrania jedynie istnienia produktów tego samego rodzaju o tej samej nazwie.

A klub piłkarski i piwo nie są rzecz jasna tego samego rodzaju.
- Rzecz jasna. Może istnieć klub piłkarski o nazwie Lech, piwo o nazwie Lech, pociąg ekspresowy o nazwie Lech. Ktoś mógłby teraz zacząć produkować proszek do prania o nazwie Lech i ani my, ani Kompania nie mielibyśmy nic do gadania, o ile nie zastrzegliśmy ochrony w tym konkretnym zakresie. Natomiast drugi klub Lech Poznań i kolejne piwo Lech istnieć już nie mogą.

Klub nic nie może zrobić, by jego nazwa nie pojawiała się na opakowaniach rozmaitych produktów?

- Musiałby zastrzec nazwę dla wszystkich rodzajów towarów. To niemożliwe z finansowego punktu widzenia. Ponadto trzeba pamiętać o tym, że znaki towarowe używane od dawna korzystają z ochrony z mocy prawa, nawet jeśli się ich nie zastrzeże. A zatem nie można walczyć z nazwą, która istnieje od dawna.

Nazwa piwa Lech istnieje od lat 80. Czy teraz klub Lech powinien ubiegać się o jakieś pieniądze z tego tytułu?

- Wówczas Lech był najlepszą drużyną kraju, więc na pewno pomogło to temu produktowi. Dla mnie zatem oczywistym jest, że brak za to należnej rekompensaty nie jest w porządku. To jednak pogląd z etycznego punktu widzenia. Co innego mówi prawo - w tym wypadku z tytułu tamtych czasów rekompensaty żądać nie można.

Klub nie ma jednak nic przeciw temu, aby kibice protestowali i bojkotowali produkty Kompanii?

- To nie tak. Mamy z Kompanią zawartą umowę o wzajemnej lojalności, która zabrania szkodzenia sobie nawzajem. A zatem organizowanie czy popieranie tego typu akcji przez klub nie wchodzi w rachubę. Poza tym z naszego punktu widzenia nie miałoby to sensu. Klub Lech otrzymuje pewne wsparcie od Kompanii i wychodzi z założenia, że lepsze to niż nic. Współpracujemy ze sobą i wszczynanie wojen byłoby nie na miejscu. Poza tym tak się po prostu nie robi w cywilizowanym biznesie.

A czy Kompania powinna się przejmować takimi protestami kibiców?

- Dla nich oznacza to jedynie pewne miejsce po przecinku w spadku sprzedaży. Kompania twierdzi, że sprzedaje piwo Lech w całym kraju i że Poznań wcale nie jest rynkiem numer jeden. I że nie odnotowuje strat w związku z protestem.

Żadna jednak poważna firma nie lubi być bojkotowana?

- Cóż, reakcja Kompanii świadczy o tym, że jednak ta akcja ich ubodła. Raczej nie finansowo, ale właśnie prestiżowo.

Myśli Pan, że Kompania zaangażuje się jednak w pomoc klubowi na większą skalę?

- Poczekajmy... Wiąże nas konkretna umowa, ale nie wykluczałbym zawarcia kolejnej. Ruch należy do Kompanii i od tego, czy znajdziemy się pozycją w ich budżecie.

Nawet gdyby jednak Kompania chciała zmienić swój pogląd na wspieranie klubu Lech, to przecież nie może tego zrobić! To byłoby ustąpienie przed szantażem.

- Chyba tak. Tak duża i szanowana firma nie może się uginać, a to by faktycznie tak wyglądało. Dlatego powiedziałem "poczekajmy"... Nie zamknęliśmy tematu rozwoju współpracy z Kompanią Piwowarską.

http://serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2867592.html



Temat: Imprezy u sąsiadów.

EURO coraz bliżej
uż w sobotę, 7 czerwca, rozpoczynają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Austrii i Szwajcarii - EURO 2008. Polacy są wiernymi kibicami i to właśnie dla nich w dużych miastach Polski powstają miasteczka kibiców.
W Poznaniu powstaną dwa takie miasteczka. Jedno na Placu Wolności, a drugie w Parku im. Marcinkowskiego. Każde z nich będzie mogło pomieścić około tysiąca kibiców. To doskonałe miejsce dla fanów piłki nożnej i amatorów kibicowania w grupie. W miasteczkach (na Placu Wolności organizuje je Browar Warka, a w parku - Kompania Piwowarska) będzie można nie tylko oglądać mecze na wielkich telebimach, ale też napić się piwa i zjeść. Poza tym organizatorzy zapewnią kibicom atrakcje w postaci konkursów z nagrodami, wizyt znanych trenerów i piłkarzy. Wszystko pod okiem policjantów i strażników miejskich.
http://www.epoznan.pl/index.php?section ... ws&id=9789


POZNAŃ - Gdzie mieszkańcy będą kibicować Polakom na Euro
Od soboty 7 czerwca dwa centralne punkty Poznania wypełnią się tysiącami sympatyków piłki nożnej. Na placu Wolności stanie Eurocamp 2008, a w parku Marcinkowskiego miasteczko kibica. W obu tych miejscach fani będą mogli oglądać mecze mistrzostw Europy i poczuć atmosferę sportowej rywalizacji, dobrze zjeść oraz... napić się piwa.
Na placu Wolności browar Warka (należący do Grupy Żywiec) przygotowuje olbrzymi ekran, tzw. ścianę diodową o powierzchni około 50mkw. Stanie ona na tyłach Arkadii.
– Chcemy, by poznaniacy poczuli się jak na prawdziwym stadionie, dlatego przed monitorem postawimy małą trybunę – zdradza GrzegorzKaczmarek, organizator Strefy Kibica w Poznaniu. – Ustawimy namiot, w którym znajdzie się sześć dużych telewizorów plazmowych. Nie zabraknie też innych atrakcji. Bezpłatnie poznaniacy będą mogli korzystać z części rekreacyjnej: boiska sportowego, darta, piłkarzyków. Płatne będzie jedynie wejście na ściankę wspinaczkową.
Miasteczko czynne będzie w godzinach 12–24 aż do zakończenia mistrzostw, czyli 29 czerwca. Pojedynki komentować mają byłe gwiazdy polskiego futbolu, m. in.: Mirosław Okoński, Marek Kusto, Zdzisław Kapka.
Sportowe emocje towarzyszyć będą też tym, którzy zjawią się w parku Marcinkowskiego.
– Zapraszamy na wspólne oglądanie meczów na ekranach wizyjnych. Miejsce wspólnego kibicowania nazwaliśmy Tyskie Fan City. Będą konkursy i animacje nie tylko dla miłośników futbolu – mówi Tomasz Kanton z Kompanii Piwowarskiej. – Mnóstwo zabawy powinno być podczas rozgrywanie pojedynków „gigantycznych piłkarzyków”. W grze zamiast miniaturowych zawodników zamontowanych przy obracających się drążkach, uczestniczą piłkarze przypięci do aluminiowych rur. W zawodach może jednocześnie uczestniczyć czternaście osób. Każda z nich może poruszać się tylko wzdłuż rury, do której jest przypięta. Miasteczko czynne będzie również do 29 czerwca w godz. 15–23.
Miasto pozwoliło browarom na ustawienie Eurocamp 2008 i miasteczka kibica, aby sprawdzić się przed Euro 2012.
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/858896.html



Temat: Warka sponsorem strategicznym KKS Lech Poznań

10/07 KKS Lech Poznań - od teraz z Warką

10 lipca 2006 r. - "Chcemy być lepsi" nowe hasło KKS Lecha Poznań, będzie realizowane dzięki wsparciu marki Warka.

Dziś KKS Lech Poznań podpisał nową umowę sponsorską, na mocy której przez najbliższe trzy lata Warka będzie strategicznym sponsorem klubu.

Rozmowy pomiędzy Warką a poznańskim klubem zakończyły się sukcesem. Lech Poznań będzie korzystał ze środków sponsora do realizacji ambitnych, sportowych planów. Strony nie ujawniają wartości kontraktu.
"Środki, jakie przeznacza Warka na rozwój klubu są dla nas bardzo satysfakcjonujące i pozwolą na stabilny jego rozwój" - powiedział Andrzej Kadziński Prezes Klubu KKS Lech Poznań.

Warka, stając się wyłącznym branżowym i jednocześnie strategicznym sponsorem klubu zyskuje prawo do ekspozycji marki na stadionie, wykorzystania faktu sponsoringu w działaniach marketingowych marki oraz ma możliwość korzystania

z wizerunku zawodników klubu.

Warka ma kilkuletnie doświadczenia w zakresie sponsoringu sportowego (sponsor UEFA Champions League w latach 2003 - 2005).

Od roku 2006 nowa strategia regionalna dla marki, znalazła również odzwierciedlenie w obszarze sponsoringu. Na Śląsku Warka wspiera Fundację Jerzego Dudka "Dobry Start" i jest obecna na wielu stadionach piłkarskich. Teraz przyszedł czas na Wielkopolskę. Tutaj Warka postawiła na piłkarski klub, będący dumą mieszkańców regionu. Warka od kilku lat wspiera największy klub piłkarski regionu, z którego pochodzi -"Radomiak".

"Zawsze koncentrujemy się na wartościach regionu, w którym chcemy być obecni, aby zdobywać uznanie jego mieszkańców. Dlatego dołożymy wszelkich starań, by zapewnić poznańskiej drużynie możliwość rozwoju. Jestem głęboko przekonany, że nasza współpraca przyniesie wymierne efekty zarówno sponsorowi, zawodnikom, klubowi jak i fanom i kibicom klubu" - powiedział Mariusz Borowiak, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Komercyjnych w Grupie Żywiec S.A.

CHCEMY BYĆ LEPSI

Sponsor Strategiczny

O Warce i Grupie Żywiec S.A.

Grupa Żywiec S.A. powstała w grudniu 1998 roku jako efekt połączenia Zakładów Piwowarskich w Żywcu S.A., których akcjonariuszem był Heineken International BV oraz Brewpole B.V. (browary w Elblagu, Leżajsku i Warce). Obecnie Grupa Żywiec S.A., to jeden z najważniejszych graczy na polskim rynku piwa. Świadczą o tym wyniki. W 2004 roku roczna sprzedaż Grupy po raz pierwszy w historii całej branży piwowarskiej przekroczyła ilość 10 mln hl. Grupa Żywiec od lat pozostaje liderem polskiego eksportu. Rokrocznie ponad 100 000 hl piwa produkowanego
w browarach Grupy trafia do ponad 20 krajów na całym świecie.

W skład Grupy Żywiec wchodzi 6 browarów: w Żywcu, Warce, Elblągu, Leżajsku, Cieszynie oraz Bydgoszczy. Wszystkie wyposażone są w najnowocześniejsze urządzenia i technologie, które gwarantują najwyższą jakość piwa. Każdemu z browarów Grupy
przyznano HACCP (Hazard Analysis Critical Control Point) - certyfikat systemu bezpieczeństwa produkcji żywności.

Warka jest obecnie jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek na polskim rynku piwnym i drugą, co do wielkości marką standardową o ogólnopolskim zasięgu. O najwyższej jakości piwa, produkowanego przez Grupę Żywiec i jego ugruntowanej pozycji na rynku świadczą m.in. przyznane mu, liczne nagrody. Warka była obecna w I polskiej edycji albumu Czołowych Marek na Polskim Rynku Superbrands 2005. Zajęła również 24-te miejsce
w rankingu najlepszych polskich marek, przygotowanym przez tygodnik Wprost i Instytut Marki Polskiej.

Tradycje piwowarskie w Warce sięgają XV wieku. Wtedy to właśnie Książę Mazowiecki Bolesław V zastrzegł sobie wyłączność na dostawy piwa z Warki na dwór książęcy.
XV wiek to okres rozkwitu piwowarstwa w całym wareckim regionie. Tradycje browarnicze kultywowało tam w owym czasie aż trzydziestu piwowarów.


A jednak zrobili to Duży plus dla nowego zarządu. W końcu Kolejorz ma sponsora strategicznego. Chciałbym zobaczyć miny władnych z Kompanii Piwowarskiej. Tym razem nie wystarczyły jakieś ochłapy.






Temat: Dlaczego piwo z beczki nie smakuje jak piwo?

- Dlaczego piwo z beczki nie smakuje jak piwo? Bywalcy wrocławskich pubów narzekają na jego jakość.
Zdaniem wielbicieli złocistego trunku nic tak nie orzeźwia w ciepły letni dzień jak lekko goryczkowy smak zimnego piwa. Wystarczy spacer po Rynku, by się przekonać, jak wielu jest we Wrocławiu jego miłośników. - W mieście jest sporo fajnych, klimatycznych miejsc. Tylko dlaczego piwo z beczki jest takie niedobre?! - pyta Piotr, tłumacz języka czeskiego.

Nie tylko najwięksi smakosze twierdzą, że jakość piwa beczkowego w niektórych wrocławskich lokalach pozostawia wiele do życzenia. Zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim piw produkcji największych na polskim rynku browarów: - Najgorszy jest Żywiec. W wielu miejscach po prostu nie da się go wypić - twierdzi Agnieszka, absolwentka prawa. - Okropny jest też Piast w PRL-u i 9 Bramie - dodaje Adrian, student Politechniki. Wśród najczęściej krytykowanych lokali znalazły się te w pasażu Niepolda, a także Mleczarnia, Graciarnia, Sara i Studio54 - To skandal, że za 6-7 zł serwuje się wodę z gazem! - oburza się Adam.

Niektórzy bywalcy wrocławskich klubów twierdzą, że niezależnie od ich sympatii do danej marki bardzo często odczuwają różnicę między piwem z butelki i nalewanym z beczki. Eliza Panek z Grupy Żywiec zapewnia jednak, że zarówno piwo butelkowe, puszkowe, jak i z beczki (w języku branżowym z kega) jest badanie kilkakrotnie w ciągu całego procesu produkcji. - Nie ma między nimi różnicy jakości - mówi.

Rozcieńczają piwo?

Marcin, który od 2003 roku pracował jako barman w kilku wrocławskich pubach, twierdzi, że opowieści o rozcieńczaniu piwa wodą albo o podawaniu tańszego w miejsce droższego są wyssane z palca: - Do beczki nie można niczego dolać. Jest duży pośpiech i nie wyobrażam sobie, w jaki sposób można by było oszukiwać - mówi.

W tej kwestii zdania są jednak podzielone - część barmanów twierdzi, że dolanie wody do kega jest technicznie możliwe. Małgorzata, była barmanka, słyszała o specjalnej aparaturze, która to umożliwia. - Jest bardzo droga - zastrzega. Jej zdaniem smak piwa zależy jednak od sposobu przechowywania. - To napój delikatny i wrażliwy na temperaturę i światło. W pubie, w którym pracowałam, nikt o to nie dbał - wyznaje.

Nieprawidłowo myją kufle?

O tym, że złe warunki przechowywania i nieprawidłowe serwowanie może pogorszyć, a nawet zniszczyć efekt pracy piwowara, przekonuje dr Paweł Satora z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie: - Po otwarciu beczki związków lotnych ulega utlenieniu i może dojść do zakażenia bakteriami - tłumaczy. W nieodpowiednio wyczyszczonych przewodach, zwłaszcza latem, kiedy jest ciepło, mogą rozwijać się bakterie octowe i mlekowe, które zmieniają smak piwa. Właściciele lokali zapewniają jednak, że instalacje do nalewania piwa beczkowego są regularnie czyszczone.

Piwosz Damian uważa, że winna jest także nieodpowiednia temperatura serwowania i sposób nalewania piwa: - Raz jest za ciepłe, raz za zimne. Barmani leją je jednym ciągiem, bez wypuszczania gazu. Nic dziwnego, że po wypiciu trzech kufli zamiast uczucia błogiego rozluźnienia, brzuch dosłownie się rozrywa - mówi.

Paweł Kwiatkowski z Kompanii Piwowarskiej uważa, że w całej procedurze serwowania piwa beczkowego można zepsuć wiele szczegółów, co może zaważyć na ostatecznym efekcie: - Nie powinno się np. wycierać szklanek ani myć ich środkami chemicznymi. Do tego dochodzi dym papierosowy, który osłabia czujność kubków smakowych - mówi.

Marudzimy i już?

Zdaniem producenta piwa Żywiec narzekania na jego jakość są wymysłem lubiących utyskiwać Polaków: - Dbamy o to, by piwo było jak najlepsze. Ale ludzie lubią sobie ponarzekać - twierdzi Eliza Panek z Grupy Żywiec.

- Jak ktoś ma zły dzień, bo obetrze go but, to później mówi, że piwo niedobre - twierdzi Zygmunt Adamski z lokalu PRL.

W Dolnośląskim Inspektoracie Inspekcji Handlowej nie pamiętają, czy kiedyś prowadzili badania jakości piwa we wrocławskich pubach. - Obecnie kontrolujemy lokale gastronomiczne przy szlakach turystycznych - mówi Anna Jawoszek z IIH.


GAZETA WYBORCZA WROCŁAW

http://miasta.gazeta.pl/w...miast_piwa.html



Temat: EURO 2012
Polscy piwowarzy zacierają ręce przed Euro 2012

Za pięć lat piłkarze będą walczyć o mistrzostwo Europy, a browary ruszą do boju o gardła kibiców. Piwowarzy liczą na ogromne zyski, bo do kraju zjadą dziesiątki tysięcy zagranicznych piwoszy

Piwowarzy, podobnie jak budowlańcy, restauratorzy i hotelarze, nie kryją ogromnej radości z decyzji UEFA. Organizacja mistrzostw daje szansę na skokowy wzrost sprzedaży piwa i 100-proc. wykorzystanie mocy produkcyjnych browarów, które dzięki dużym inwestycjom obecnie mają około 5 milionów hektolitrów zapasu. Czy to wystarczy, skoro i bez mistrzostw sprzedaż piwa dynamicznie rośnie? W zeszłym roku Polacy wypili rekordowe w historii 33 mln hl piwa, aż o 7 proc. więcej niż przed rokiem. - Prawdopodobnie będzie trzeba rozbudować moce produkcyjne - powiedział nam Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Żywiec, wicelidera branży. Nikt nie stara się nawet szacować, o ile może skoczyć sprzedaż w 2012 r. , ale wszyscy zgodnie mówią o wyjątkowo tłustym roku, jaki szykuje się dla browarów.

- Już teraz można założyć, że sezon 2012 r. będzie fantastyczny niezależnie od pogody. Spodziewamy się najazdu piwoszy z Europy - powiedział "Gazecie" Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej, która jest piwnym liderem w Polsce. Jej marka Tyskie jest do 2010 r. oficjalnym sponsorem reprezentacji Polski.

- Mamy w umowie zagwarantowane prawo do jej przedłużenia. Nie wyobrażam sobie, abyśmy z tego nie skorzystali - powiedział Kwiatkowski. Jego zdaniem napływ grubych miliardów euro na inwestycje związane z imprezą napędzi wzrost gospodarczy i podniesie zamożność społeczeństwa, co dodatkowo wywinduje popyt na piwo.

O tym, jak wielki impuls dla browaru może dać piłkarska impreza, przekonał się w 2004 r. duński Carlsberg, który był sponsorem mistrzostw Europy w Portugalii.

- Euro 2004 było największą pojedynczą kampanią w historii Carlsberga. Najbardziej kosztowną, najbardziej ambitną i przyniosła ona jedne z najlepszych wyników dotychczas - powiedział prezes Carlsberga Nils S. Andersen. Dało się to odczuć również w Polsce. Mimo że nie graliśmy na mistrzostwach Europy w Portugalii, to sprzedaż w czerwcu 2004 r. marki Carlsberg była u nas aż o 60 proc. wyższa niż przed rokiem. Cały 2004 r. był rekordowy dla marki Carlsberg w Polsce. Sprzedaż wzrosła do ponad ćwierć miliona hektolitrów, co podano jako przykład sukcesu w wynikach rocznych koncernu. - Jeśli Carlsberg będzie sponsorem mistrzostw w Polsce, da nam to ogromne możliwości marketingowe - mówi Leszek Siwecki, menedżer ds. komunikacji w Carlsberg Polska (d. Okocim).

Zdaniem Carlsberga dzięki Euro 2004 stał się on najbardziej rozpoznawalnym sponsorem piłki nożnej w branży piwowarskiej. Nie byłoby tego wyniku, gdyby mistrzostwa nie stały się rekordowym wydarzeniem telewizyjnym. Liczba godzin transmisji z Portugalii była znacznie wyższa niż w podczas Euro 2000, w sumie mecze obejrzało ok. 7 mld widzów. W trzydziestu krajach odnotowano wzrost sprzedaży Carlsberga. W drugim kwartale 2003 r. Carlsberg sprzedał ok. 2,7 mln hektolitrów piwa, a rok później w czasie trwania Euro 2004 piwosze wlali w siebie z grubsza pół miliona hl więcej. Nie zaniedbano także sprzedaży podczas samej imprezy, którą prowadzono w Portugalii w pięciu tysiącach punktów oraz dwunastu parkach stworzonych z myślą o kibicach. Na stadionach nie wolno było pić alkoholu, więc Carlsberg zapewnił tam piwo bezalkoholowe, którego sprzedano o blisko połowę więcej niż podczas poprzednich mistrzostw. W Portugalii byli obecni także piwni rywale Carlsberga, którzy sponsorowali reprezentacje narodowe: Bitburger (Niemcy), Ożujsko (Chorwacja), Peroni (Włochy) i Gambrinus (Czechy).

Źródło: Gazeta Wyborcza



Temat: ZYWIEC [ZWC]
Polska zalana piwem
15.11.2006 07:11

Wojna wisi w powietrzu. Piwny lider zwiększa moce do 15 mln hl. To pozwoliłoby mu zaspokoić blisko połowę krajowego popytu.

Walka o udziały w rynku piwa, który jest najbardziej rentownym segmentem rynku spożywczego, wkrótce jeszcze bardziej się zaostrzy. Kompania Piwowarska (KP), numer jeden w branży, chce zwiększyć dystans dzielący ją do konkurentów.

Niech moc będzie z nimi

Motorami rozwoju KP mają być m.in. inwestycje w jej czołowe marki (Tyskie, Lech, Żubr) oraz w rozwój dystrybucji.

- Rozwój to jednak nie tylko marketing. Wymaga także twardych inwestycji i takie właśnie inwestycje w naszych trzech zakładach w tym roku realizujemy. W sumie tegoroczne wydatki na ten cel wyniosą ponad 200 mln zł - mówi Mark Bowman, dyrektor generalny KP.

Dzięki inwestycjom w browarach KP w Poznaniu, Białymstoku i Tychach łączne moce produkcyjne firmy wzrosną w przyszłym roku do 15 mln hl piwa (obecnie 12,5 mln). Oznacza to, że KP będzie w stanie zaspokoić blisko połowę wynoszącego dziś prawie 31 mln hl rocznie popytu na piwo w Polsce. Jeśli KP udałoby się sprzedać całą powiększoną produkcję, jej udział w rynku mógłby znacznie przekroczyć 40 proc.

Wykorzystanie nowych mocy i wzrost sprzedaży KP odbędzie się oczywiście kosztem konkurentów, choć nie tylko. Trzeba bowiem pamiętać, że cały rynek piwa z roku na rok rośnie o kilka procent. - W tym roku spodziewamy się co najmniej 3-procentowego wzrostu sprzedaży - mówi Danuta Gut ze związku Browary Polskie.

- Jesteśmy optymistami w kwestii dalszych perspektyw wzrostu rynku piwa w Polsce. Choć w ostatnich 15 latach spożycie na osobę wzrosło z 33 do 79 litrów, to jednak do średniej unijnej (około 100 litrów) trochę jeszcze zostało, nie wspominając o przypadku czeskim (160 litrów) - mówi Mark Bowman. Wydatki KP na reklamę będą rosnąć proporcjonalnie do wyników sprzedaży.

- W tej dziedzinie nie odbiegamy od innych dużych firm z branży FMCG, które na marketing wydają około 10 proc. przychodów, uwzględniając inflację - mówi Mark Bowman.

Wyniki jak złoto

Jedno jest pewne. Firmę stać na inwestycje. W zakończonym 31 marca roku obrotowym 2005/2006 KP wypracowała 570 mln zł zysku netto. Zarząd KP prognozuje utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu także w tym roku finansowym.

- Nasze wyniki w pierwszym półroczu były nadzwyczaj dobre, m.in. dzięki mistrzostwom świata w piłce nożnej, a także dobrej pogodzie. W lipcu zdarzały się nawet sytuacje, gdy nie byliśmy w stanie nadążyć z zaspokojeniem popytu - mówi Mark Bowman.

Spodziewa się utrzymania dwucyfrowej dynamiki wzrostu sprzedaży i zysku netto w całym roku finansowym 2006/2007. Wyzwaniem dla KP i innych firm z branży może być jednak wzrost cen surowców do produkcji, m.in. aluminium.

- Koncentrujemy się obecnie na rozwoju organicznym. Nie jest jednak wykluczone, że w przyszłości zdecydujemy się na rozszerzenie naszego portfolio, np. przez zakup kolejnych marek - mówi Mark Bowman.

Optymizm małych

Ekspansji KP nie zamierza się jednak bezczynnie przyglądać niedawny lider rynku - Grupa Żywiec. W najnowszym raporcie kwartalnym zarząd grupy przekonuje, że dzięki przyjętej strategii (szczegóły w tekście poniżej) uda się jej odzyskać pierwsze miejsce na polskim rynku.

- W ciągu ostatnich kilku lat nasze browary przeszły gruntowną modernizację i sukcesywnie zwiększały moce. Dzięki temu wynoszą one obecnie ponad 13 mln hl rocznie - mówi Eliza Panek, rzecznik Grupy Żywiec.

Notowana na GPW grupa będzie się koncentrować na rozwoju organicznym opartym na najszerszym na rynku portfelu marek, zarówno ogólnopolskich, jak i regionalnych.

Gdy piwni giganci ruszają na wojnę, po cichu rękawy zakasują firmy spoza podium. - Moce produkcyjne Browaru Belgia wynoszą 1,4 mln hl. Przy relatywnie niedużych inwestycjach możemy je rozbudować do 4 mln hl. Naszym celem jest oczywiście zwiększanie z roku na rok wolumenu sprzedaży - zapewnia Aleksander Chmielewski, dyrektor generalny Browaru Belgia.

Wiktor Szczepaniak

(Puls Biznesu)

http://mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=817042



Temat: [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...
Najstarszy polski browar wystawiony na sprzedaż

Przetarg może uratować browar w Lwówku Śl. Piwo Książęce i Dobre Mocne wrócą do sklepów

Właśnie ogłoszono przetarg na sprzedaż Browaru Śląskiego 1209 w Lwówku Śląskim. Cena wywoławcza to ponad 2,5 mln zł. Nie jest wygórowana, biorąc pod uwagę osiemsetletnią tradycję warzenia piwa i trzy budynki, które są w dość dobrym stanie. Jedynie linia produkcyjna będzie wymagać remontu.
- Mamy nadzieję, że ponownie ruszy produkcja piwa. Wszystko wyjaśni się po przetargu, który odbędzie się 5 lutego - mówi Bożena Korzeniowska, pracująca w zakładzie od wielu lat. Dodaje, że oficjalnie co prawda nie wpłynęła jeszcze żadna oferta, ale wie, że kilku inwestorów jest zainteresowanych kupnem upadłej spółki i wznowieniem produkcji.
To bardzo dobra wiadomość nie tylko dla smakoszy trunku, ważonego naturalnymi metodami, ale także dla poszukujących pracy.
- Niepasteryzowane piwo z naszego browaru to było samo zdrowie. Najbardziej mi smakowało Dobre Mocne - wspomina Janusz Szupszyński z Lwówka Śląskiego.
W tamtejszym zakładzie pracowało 80 osób. Dziś z załogi zostało tylko kilka. Reszta straciła zatrudnienie. Dla ludzi było to ciosem, bo w powiecie lwóweckim każde miejsce pracy jest na wagę złota. Stopa bezrobocia wynosi aż 24,2 proc. (dane z listopada).
To drugi powiat na Dolnym Śląsku, po złotoryjskim, gdzie bezrobocie jest największe. Gdyby reaktywowano browar, lwówczanie mogliby zwyczajnie zarobić na chleb.
Były właściciel browaru Wolfgang Bauer na początku ubiegłego roku próbował ratować przed bankructwem firmę, którą kupił w 1999 r. Apelował, aby ludzie kupowali lokalne produkty, w tym piwo produkowane w grodzie lwa. Twierdził, że nie ma szans na konkurowanie z wielkimi korporacjami, które mają pieniądze na promocję i reklamę.
Mimo to trunki, na przykład Książęce i Dobre Mocne, niejednokrotnie nagradzane na ogólnopolskich konkursach piwowarskich, nie znikały ze sklepowych półek. 21 stycznia 2007 r. ugotowano ostatnią warkę piwa.
W zarządzaniu browarem zabrakło skutecznej strategii marketingowej. A główną przyczyną upadku stały się zaległości z tytułu podatku akcyzowego. W ciągu kilku lat dług urósł do ponad 4 mln zł. Bolączką regionalnych browarów jest to, że mają nikłe szanse na konkurowanie z głównymi graczami na piwnym rynku. Kampania Piwowarska (Lech, Żywiec), Grupa Żywiec i Calsberg Okocim opanowały grubo ponad 90 proc. rynku.
- Jeszcze trzy lata temu małe zakłady piwne miały w nim udział 7 proc., obecnie wynosi tylko 4 proc. - mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.
Lwówek Śląski słynął z produkcji piwa warzonego na podstawie naturalnej receptury sprzed 800 lat. Dzisiejszy browar stoi na miejscu pierwszego w historii browaru, który powstał w XII w.
Książę Henryk I Brodaty nadał mieszczanom uprawnienia piwowarskie (czyli tzw. urbarz piwny) w 1209 r. Taki zapis widnieje w Księdze Miejskiej Wrocławia.

4 mln zł zaległości w akcyzie doprowadziło browar w Lwówku do upadłości

90 proc. piwnego rynku należy w Polsce do trzech największych producentów

Katarzyna Wilk - POLSKA Gazeta Wrocławska



Temat: Z prasy...

Piwo zdrożeje?

Poniedziałek, 27 sierpnia (08:00)

Czy wzrost sprzedaży pozwoli browarom zwiększyć rentowność? Departament Rolnictwa USA uważa, że w ciągu 2 lat piwo zdrożeje 7-8 proc.

Rosnące koszty produkcji piwa, związane z drożejącymi surowcami, mogą spowodować, że w przyszłym roku jego cena niestety będzie wyższa.

Po pierwszym półroczu sprzedaż firmy Carlsberg Polska wzrosła z 1,9 mln do 2,2 mln hektolitrów piwa. Czyli o prawie 16 proc. Pozostałe duże browary na razie nie ujawniły podobnych danych, ale patrząc chociażby na wzrost przychodów Grupy Żywiec (o 19 proc., do 1,7 mld zł) można domyślić się, że i ta firma nie mogła narzekać na brak popytu. Nie znamy wyników lidera rynku, Kompanii Piwowarskiej, która ma przesunięty rok obrotowy - zaczyna się 1 kwietnia. - Liczby ujawnimy we wrześniu, tuż po zakończeniu sezonu.

Ile litrów wódki wypija Polak?

Na razie mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy z niego zadowoleni - mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii. Problemem tej spółki jest zresztą na razie brak mocy produkcyjnych. Obecnie sięgają one 13 mln hektolitrów, ale firma należąca do międzynarodowego koncernu SABMiller chciałaby zwiększyć je szybko do 16 mln hektolitrów. Między innymi dlatego kupiła ostatnio czwartego największego producenta - Browar Belgia za 65 mln euro (transakcję musi jeszcze zatwierdzić UOKiK).

Prognozy były ostrożne

Po bardzo dobrym 2006 roku, wspomaganym przez upalne lato i piłkarskie Mistrzostwa Europy, gdy rynek w Polsce wzrósł o ponad 7 proc., nikt raczej nie spodziewał się kolejnego rekordu. Prognozy Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie mówiły ostrożnie o 3-procentowym wzroście. Tymczasem wiele wskazuje, że może przekroczyć on nawet 10 proc.

Na pewno wiele będzie zależeć od tego, co przyniósł kluczowy dla branży, a w tym roku wyjątkowo deszczowy lipiec. Chociaż sezonowość sprzedaży w branży browarniczej, choć wciąż widoczna, nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś. Na przykład spożycie trunku w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku wyniosło 7,37 mln hektolitrów (wzrost 10,5 proc.) przy całkowitej rocznej sprzedaży przekraczającej 33 mln hektolitrów. Również pierwszy kwartał tego roku był szczególnie dobry (wzrost o 5 proc.) ze względu na łagodną zimę i pewnie w dużym stopniu podniósł oczekiwania co do wyników za cały rok.

Poza zimowymi wzrostami sprzedaży na dynamiczny rozwój branży browarniczej w tym roku wpływ będzie mieć oczywiście lato - postrzegane przez firmy, mimo wszystko, jako udane. Do tego nie sposób nie zauważyć, że jednocześnie ze wzrostem zamożności coraz więcej Polacy wydają na konsumpcję. Zdaniem Leszka Siweckiego z Carlsberg Polska, można to dostrzec choćby wtedy, gdy zwróci się uwagę na wzrost sprzedaży piwa w puszkach i bezzwrotnych butelkach.

Koszty browarów rosną

Tymczasem wzrost sprzedaży puszek jest niekorzystny dla producentów piwa, a to z powodu rosnących cen aluminium (o 100 proc. w ciągu roku). Polska i tak jest ewenementem w skali świata, bo u nas aż 40 proc. piwa kupuje się w puszkach i wypija w domu (w butelkach 48 proc., a tylko 12 proc. w lokalach, z beczki). Poza tym na światowych giełdach rosną ceny jęczmienia, słodu i chmielu. - Dlatego należy liczyć się z podwyższeniem cen piwa w przyszłym roku - mówi L. Siwecki. O możliwych podwyżkach głośno mówiło się już w tym roku, ale browary na razie nie przerzuciły wzrostu kosztów na klientów. - Firmy szukają oszczędności, gdzie się da, i dlatego utrzymywanie cen było możliwe - dodaje L. Siwecki.

Czy utrzymają rentowność?

W związku z wyższymi kosztami i brakiem podwyżek nie wiadomo, czy browary utrzymają wysoką, ponad 10-procentową rentowność w tym roku. Choć patrząc na wynik półroczny Grupy Żywiec... Po pierwszych sześciu miesiącach rentowność netto wynosiła 14,3 proc., gdy w całym 2006 r. sięgnęła 10,4 proc. Nie powinno być za to wątpliwości, że razem ze wzrostem sprzedaży producenci piwa pokażą jedynie nominalny wzrost zysków netto.

Michał Chmielewski




Temat: NAJLEPSZY BROWAR 2007 roku
Witojcie !

Tu ogłaszamy wynik na najlepszy browar w Polsce. Catki są najlepszymi userami browarów ( dlaczego chyba nie muszę mówić ). Tekst ten piszę na razie w notatniku na 0,5 h przed zakończeniem ankiety. Wyniki itd dopiszę po jej zakończeniu. A więc tak kilka rzeczy przed ogłoszeniem wyników :

1. (może nawet jak Fidel dojdę do 10 punktów ) Sprawa 1 gorzkie rzale - zagłosowało tylko 23 forumowiczów - szkoda, że tylko tyle. Wg. statystyk układu forum ma kilkadziesiąt razy więcej użytkowników...
2. Osobom które zagłosowały serdecznie dziękujemy. Osoby które nie zagłosowały - no coż te nie mają prawa wypowiadać się, że produkt tego czy innego browaru jest lepszy od innego:)
3. Ankieta będzie być może powtarzana co rok ( wszak nie wiem czy dożyję jutra, ale wstępnie niech tak będzie )
4. Jako, że ta ankieta nie mieła zbytniego powodzenia, a myślałem nad inną BARDZO WAS PROSZĘ O WYPOWIEDŹ. Pytanie jest krótkie - czy chcecie megawypasioną superhiperankietę - na najlepsze piwo Moglibyście się wtedy wypowiedxieć już bardziej szczegółowo. Propozycja jest następująca - 3 głosy na różniste piwa - żeby nie było dylematów. Wypowiedzcie się proszę co o tym myślicie i CO NAJWAŻNIEJSZE - czy zagłosowalibyście w takiej ankiecie Ankieta byłaby też powtarzana co rok. Co o tym myślicie
5. Wyniki głosowania przenoszę do działu piwo/gadka. Możecie tu ocenić wyniki ankiety, podzielić się spostrzeżeniami itd, ale UWAGA (żeby nie było tak łatwo ) tylko raz. Tzn. każdy umieszcza TYLKO jeden swój post w tym temacie Reszta od razu będzie kasowana, a do niepokornego delikwenta zostanie wysłana dobrze oplacona ruska mafia
Pozdrawiam - Ogłoszenie wyników za jakieś 10 min.

I jeszcze jedno - wszystkie posty w dziale piwo/testing/najlepszy browar kasuję coby nie było offtopa.

WYNIKI - najgorsze przypuszczenia się sprawdziły - masówka, masówka, masówka )

1. Kompania piwowarska - 28 % - 11 Głosów
Pierwsze miejsce, lecz przez długi czas szła łep w łeb z Calsbergiem. Wyraźną przewagę osiągneła dopiero w końcówce testu. Zwycięzcy gratulujemy

2. Calsberg Okocim - 15 % - 6 głosów - Miała szansę zająć 1 miejsce - no cóż może za rok pójdzie lepiej

2. Równorzędnie ( nie wiem jak się!@#$%^ wa pisze eqseqwo czy jakoś tak ) czyli 15 % i 6 głosów - Żywiec - Niby jedna z najbardziej prestiżowych marek piwnych na rynku, a jednak daleko

3. I tu małe zaskoczenie 7% - 3 głosy - Browary Łódzkie - których miałem nieukrywaną przyjemność pić piwo Mocne Łódzkie i w zasadzie nic więcej z tych browarów nie znam. Dość duże zaskoczenie i oczywiście gratulacje

4. Tu są z wynikiem 5 % - 2 głosy
-Browary Jabłonowo - desperatom gratulujemy i oczywiście współczujemy
-Namysłów - jeden z moich ulubionych browarów - za lokalność i niepoddawanie się konkurencji
-Brok - za wspaniałą promocję w Leclerc 0,89 zł - butelkowe, a jak ktoś pomyślał to miał super piwo za tą samą cenę

5. A tu już maruderzy - 2 % 1 głos
Królewskie - dobre było, ale się skończyło
Browary lubelskie - wstyd - fajny browar, a tak daleko
Browary górnośląskie - - coś piłem z tego browaru - ktoś mi przypomni co
Lwówek Śląski - R.I.P. - poległy w walce z masówką - niestety już dead - ale jeden głos zaliczył
Spiż - brawo - ale spiż
Staropolskie - wszyscy wiemy kto na nie głosował - z butelki wspaniałe piwo - z puszki ... nawet bym za wami nim nie rzucił
Kiper - ten browar zapamiętam do końca życia - jako jedyne w życiu - mógłbym po 4 takich wstąpić do kółka hafciarek polskich - fraktale takie, że na oczy takich nie widzieliście

DENACI - 0 % 0 głosów -
Głubczyce - dobrze, że w końcówce nikomu nie puściły nerwy. Zasługuje w pełni na swoją ocenę
Browary Belgia - No qrde nikt z Was nie lubi Palma Uuuuuuuuuuu...
Bojanowo - nie mam (chyba) nic do tego browaru. Nie piłem od nich nic
Grudziądz - piłem coś od nich tylko pytanie za milion - co
Łomża - Fatal error - nikt nie zagłosował na łomżę

Dziękuję za głosowanie i do usłyszenia za rok ( mam nadzieję w niezmienionym sładzie )



Temat: Jakość grozi bankructwem
Jakość grozi bankructwem
wywiad dla Angory nr 20 (20.5.2007)
z ANDRZEJEM OLKOWSKIM, prezesem Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich rozm. K Różycki

Niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, że w naszym kraju w zasadzie nie ma już krajowego piwa.

Na skutek prywatyzacji polski rynek piwny dostał się w ręce trzech światowych koncernów. Kompania Piwowarska (SABMiller) ma trzy browary: Tychy, Lech i Dojlidy. Do Heinekena należą: Elblą, Warka, Leżajsk, Żywiec i Cieszyn. Carlsberg kupił: Okocim, Sierpc, Szczecin oraz Chociwiel. W ostatnim czasie do tych trzech gigantów dołączyli Belgowie, którzy mają browary: Brok, Strzelec i Łomża. W efekcie zagraniczne koncerny opanowały 95% całego rynku. Tak patologicznej sytuacji nie ma w żadnym kraju Unii. W Niemczech (1200 browarów), Austrii, a nawet Czechach lokalne, często rodzinne spółki sprzedają połowę pitego w tych krajach piwa.

Jest pan prezesem stowarzyszenia skupiającego prawie 40 niewielkich polskich browarów, jednak każdego roku ta liczba ulega zmniejszeniu.

Na początku transformacji istniało w Polsce 100 browarów. Dziś zostało 60. Nie tak dawno zamknięto Lwówek Śląski, a przed kilku dniami olsztyńskiego "Juranda". Paradoks tych upadłości polega na tym, że zamiast najgorszych znikają najlepsi producenci. Browar w Lwówku zdobywał nagrody na najbardziej renomowanych konkursach w Europie i na świecie. Gdyby ich wszystkie medale umieścić na etykiecie, to nie starczyłoby miejsca na najmniejszy napis.

Światowi potentaci twierdzą, że sprowadzili do Polski najnowocześniejszą technologię.

Tylko, że ta nowoczesność nie przekłada się na jakość. Żeby obniżyć koszty, wielkie browary produkują piwo metoda high gravity. Tego już nie można nazwać warzeniem. ten proces określiłbym jako rozcieńczanie ekstraktu. Nie wierzmy też w chwyty reklamowe, które mają nas przekonać do wspaniałych właściwości wody, z której produkuje się reklamowany gatunek piwa. W dużych browarach woda jest demineralizowana w specjalnych instalacjach, przez co praktycznie staje się wodą destylowaną. Dopiero później w procesie uzdatniania dodaje się odpowiednie minerały.

Czy ta przemysłowa technologia wpływa na smak piwa?

Oczywiście. Piwo produkowane taką metodą przypomina gorzką, żółtą, alkoholizowaną wodę. Najpopularniejsze marki, które zalewają nasze sklepy, różnią się między sobą przede wszystkim wyglądem etykiet. Żeby poznać pełny smak tego napoju , trzeba by skosztować piwa ze wspomnianego już przeze mnie Lwówka Śląskiego albo z olsztyńskiego "Juranda". produkowany tam "Heban" jako jedyne polskie piwo zdobył złoty medal w Norymberdze, najbardziej prestiżowym konkursie piwnym na świecie.

Co zatem zrobić, żeby Polacy wzorem Czechów czy Niemców o wiele częściej sięgali po piwo regionalne?

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zabrania producentom
używania argumentu, że piwo może być zdrowym napojem. Mimo, że to tradycyjnie warzone, a zwłaszcza niepasteryzowane, jest wskazane przy schorzeniach układu trawiennego, krwionośnego czy chorobach reumatycznych i w Czechach nawet zalecane przez lekarzy. Jednak w Polsce z taką informacją nie wolno nam się przebić do konsumentów. Za to światowi giganci nie mają z reklamą swoich wyrobów żadnego problemu. powstała więc sytuacja, że w majestacie prawa wzrasta w naszym kraju spożycie piwa o wysokiej zawartości alkoholu i znikomych właściwościach odżywczych. To jednak nie koniec problemów. Gdy w Czechach małe browary płacą 50% stawki akcyzowej obowiązującej w wielkich koncernach , to w Polsce aż 75%. Metody marketingowe stosowane przez potentatów są najbardziej brutalne z możliwych. Sklepom detalicznym, restauracjom i barom narzucane są warunki, które wykluczają współpracę z małymi browarami.

A więc za kilka lat będziemy pili tylko piwo produkowane przez cztery światowe koncerny?

Niestety, to możliwe. Chyba, że w Polakach odezwie się lokalny patriotyzm a media i organizacje konsumentów będą mówiły prawdę o jakości kupowanego przez nas piwa.



Temat: polityka polskich browarow mnoży alkoholikow
Jacek Suchocki 2007.08.02
Dziennikarz niezależny
SDRP nr .leg.9927
Tel.fax.(32) 2257025
Tel.kom. 504 136 759
Email .jsuchocki1@tlen.pl

Polskie browary ,poprzez niepelne informowanie społeczeństwa i politykę cenową, w
dużym stopniu przyczyniają się, do narastania zjawiska uzależnienia alkoholowego w Polsce

Jako dziennikarz niezależny ,współpracujący z kilkoma tytułami ogólnopolskimi ,a także obywatel ,żywotnie zainteresowany walką z alkoholizmem w Polsce, pragnę podzielić się z Państwem moimi uwagami:
Obserwujemy od lat zjawisko, produkowania przez nasze browary piw ,o coraz większej zawartości alkoholu ,a uwzględniając rosnące spożycie piwa ,także przez małoletnich , prowadzi to, w prostej drodze, do uzależnienia alkoholowego coraz większych rzesz polskiego społeczeństwa..
Pamiętamy z okresu tzw. komuny , że podstawowe piwa tyskie i inne miały 3- 4,5 % alkoholu (można to sprawdzić w muzeach piwnych na nalepkach piw) i było to znacznie mniej (około 24 %) ,niż piwa typu „Tyskie” , „Lech” ,”Żywiec” i inne ,najbardziej popularne w Polsce piwa.,o piwach tzw.mocnych 6% i 7% i więcej% , nie wspominając.

Dodatkowo jeszcze, Państwo dezinformujecie konsumentow, nie różnicując poszczególnych piw i podając na swoich plakatach reklamowych ,że „1 półlitrowa butelka piwa tyskiego ,( inne browary informują tak samo !!!!) zawiera 25 gram czystego alkoholu .Pobieżne przeliczenia dowodzą, że 0,5 litra piwa o zawartosci objętosciowo 5,6 % alkoholu ( np. .najbardziej popularne Tyskie Gronie), zawiera 28 mililitrów czystego alkoholu i poważnie zaciemnia to obraz i zagrożenie alkoholowe .Przekladając to na ludzki ,zrozumiały język oznacza to ,że:” jedna butelka 0,5 litrowa piwa Gronie zawiera 28 mililitrow czystego alkoholu etylowego ,co daje 56 mililitrów 50 % wódki, a to jest 67 mililitrow popularnej 40 % wódki .Wypicie w popołudnie trzech ( zazwyczaj tak się zdarza ,nawet w przypadku niewiast) takich piw oznacza więc wypicie rownowartosci 3x67 mililitrow wódki i to z kolei daje 201 mililitrow 40 % wódki !!!! Jest to prawie pelna szklanka i to GWARANTUJE w niedługim czasie , powtarzania takich dni , chorobę alkoholową.!!!!!!!Oczywiście, jeszcze gorzej jest w przypadku piw 7 % np.Dębowe Mocne,bo 3 butelki tego piwa ,to rownowartość 252 mililitrow (czubata szklanka) 40 % wódki. A więc ta Wasza ulotka poważnie dezinformuje konsumentow i na pewno jest to praktyka wielce naganna..Konsultowalem sprawę z prawnikiem i możecie Państwo mieć wielkie problemy prawne, gdyby Was, ktoś oskarżył,że przez dezinformacje, wpadł w nałóg alkoholowy.pijąc np.piwo Dębowe Mocne lub Warka Strong.

. W informacji przyslanej do mnie , przez Kompanię Piwowarską wynika,że ten tekst o 25 gramach alkoholu w jednej butelce piwa pochodzi z 1982 roku i jest zdecydowanie nieaktualny.
. Pragnę tu jeszcze zwrócić uwagę na fakt ,że licencyjne ,doskonałe piwo Pilsner Urquel, ma 4,4 % wagowo alkoholu i nie przeszkadza to jego bardzo dobrej sprzedawalnosci i jakosci.( w czasie wizyt Papieża dozwolony był w sprzedaży tylko Pilsner).Bardzo dobre i popularne w Czechach piwo Radegast, ma moc 4 % alkoholu objętosciowo!!! A najbardziej popularne ,wyśmienite piwa niemieckie mają jeszcze mniej.
Widać z tego,że tamtejsze browary prowadzą zupelnie inną politykę społeczną.!!

Ostateczne wnioski z opisanych praktyk są takie, że należałoby, dla dobra spoleczeństwa polskiego ,zmniejszyć moc popularnych piw do 3 - 4,5 % ,co także wynika z tradycyjnej technologii, a piwa mocne ograniczyć i zasadniczo podnieść ich cenę. ,proporcjonalnie do zawartosci alkoholu, a także kategorycznie zakazać sprzedaży tych piw młodzieży ,jako bardzo groźnego i mocnego trunku ,gwarantującego uzależnienie .alkoholowe.

Proszę o opinię Państwa na ten temat ,jako wielkiego producenta piwa. Ja, wraz z dr, .Mellibrudą – głównym orędownikiem zwalczania alkoholizmu w Polsce ,zamierzam forsować wprowadzenie ustawy obniżającej zawartość alkoholu w najbardziej popularnych piwach..

Jacek Suchocki



Temat: Jaki adres ma legendarny Pszemol?



: Czy dziennikarz piszący o zamieszkach musi odróżniać BWP-1 od BWP-2
: i od czołgu, czy nie?

Jeśli nie wie, czy to czołg, czy BWP, niech napisze "pojazdy
opancerzone". Jeśli nie wie, czy to BWP-1, czy -2, niech napisze
"BWP".


Lechu. Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach
pokrewnych "Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności
twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci,
niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."

"Twórczość" o której wspomina ustawa, to przesłanka indywidualności,
"indywidualny charakter" to przesłanka oryginalności. Przesłanka
indywidualności oraz przesłanka oryginalności składają się razem na wymóg
twórczości i mylenie tego jest poważnym błędem. Który całkowicie świadomie
razy kilka popełniłem.

Dalej. Prawo własności intelektualnej, prawo własności przemysłowej oraz
prawo na dobrach niematerialnych to trzy trochę różne rzeczy, których
zakresy znaczeniowe częściowo się pokrywają. Mimo to w tejście popularnym
użyję _błędnie_ terminu "własność intelektualna", bo termin ten jest daleko
bardziej _komunikatywny_, a rozróżnienie ma znaczenie dla wąskiej grupy
specjalistów.

Co by tu jeszcze. O. Np. rozróżnienie między dozwolonym użytkiem, licencją
ustawową a licencją przymusową. Są to trzy zupełnie różne rzeczy. Mimo to
kilka razy zdarzyło mi się nazwać licencję ustawową dozwolonym użytkiem.
Również w celu zapewnienia jakiejkolwiek zrozumiałości wywodu.


:| Gdzie stawiasz linię podziału?  
:Jaką linie podziału? Stwierdzam po prostu fakt że tacy ludzie się
:zdarzają.
: Linię podziału między byciem fachowcem a byciem niekompetentnym
: dziennikarzem.

Linię podziału stawiam przede wszystkim w okolicach (a) próby
dowiedzenia się, czy to był BWP, czy czołg,


Po co? Już podawałem ci przykład sytuacji, w których to, czy to BWP-1 czy
np. T-72 ma znaczenie. W sprawozdaniach z zamieszczek dziennikarz powinien
zrelacjonować kto, kogo i w jakich okolicznościach zabił, a nie czy ofiary
zostały rozjechane BWP czy T-72. Bo to ma znaczenie dla śladowej ilości
hobbystów, których i tak nie obchodzi, czy kogoś w ogóle rozjechano, a
interesuje ich, jaki sprzęt ma na wyposażeniu Środkowoamerykańska Republika
Ludowo-Demokratyczna[1].


(b) umiejętności
przyznania się do popełnienia błędu, a nie dorabiania ideologii
do swej niewiedzy.


A to już inna sprawa. Tylko że jeżeli niewiedza ma polegać na tym, że w
relacji z zamieszek napiszał "czołg" a nie "BWP-1" to żądanie zamieszczenia
sprostowania jest śmieszne. I ewentualne sprostowanie też było by śmieszne.

[1] Co akurat jest dosyć normalne. Ja ostatnio oglądając transmisje z
olimpiady w ogóle nie emocjonowałem się jakimś Małyszem, ale aż
podskoczyłem na fotelu, jak zobaczyłem, że komuś na widowni udało się
rozwinąć szarfę "Żywca" oraz że Kompania Piwowarska skorzystała z pewnego
myku jeżeli chodzi o informację o sponsorowaniu. Tyle że ja nie domagam
się, żeby zrezygnować z transmisji z zawodów i zastąpić je reklamami piwa,
jako znacznie ciekawszym materiałem.





Temat: EURO 2012
Euro 2008 pokaże, ile Polska może zarobić na mistrzostwach

Browary, restauracje, handel, elektronika, kosmetyki, media i banki - te branże najbardziej zyskają na mistrzostwach w piłce nożnej Euro 2008, w których zagra też polska reprezentacja.

RAPORT

Najszybciej wzrost wydatków odczują restauracje i puby, które pokazują na żywo mecze na dużych ekranach. W warszawskiej restauracji Champions w Hotelu Marriott podczas takich turniejów jak mistrzostwa miejsca siedzące rezerwować trzeba z dużym wyprzedzeniem.

Wzrost konsumpcji

- Podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Niemczech nasza sprzedaż była w tym czasie wyższa o 30 proc. Co najmniej takiego samego wyniku spodziewamy się podczas Euro 2008 - mówi GP Adam Kowalski, menadżer restauracji.

Pozytywny efekt mistrzostw odczują też inne branże. W czasie mistrzostw wypijemy bowiem więcej piwa, kupimy więcej flag i emblematów narodowych, w naszych domach pojawi się więcej nowych telewizorów, telefonów komórkowych; obejrzymy więcej reklam w telewizjach, a nawet pożyczymy więcej pieniędzy w bankach, skuszeni dedykowanymi kartami kredytowymi z relatywnie lepszym oprocentowaniem. I to mimo że impreza nie odbywa się w Polsce, lecz w Austrii i Szwajcarii.

Więcej na reklamę

- W czasie takich imprez jak Euro firmy znacznie więcej wydają na reklamę. Najaktywniejsi są producenci towarów kierowanych do mężczyzn: kosmetyków, maszynek do golenia, konsol do gier wideo i w ogóle elektroniki, no i oczywiście browary - mówi Tomasz Chełmecki, szef domu mediowego Starlink.

Wyjątkowo aktywni są też reklamodawcy globalni, na przykład CocaCola, Pepsi, Master Card, czy tacy producenci elektroniki jak Sony, Samsung, LG.

Choć ubiegłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej odbyły się w Niemczech, były przy okazji bardzo silnym bodźcem wzrostu budżetów reklamowych także w Polsce. Z samych tylko reklam i plansz sponsorskich emitowanych bezpośrednio i po meczach stacje telewizyjne zebrały blisko 41 mln zł netto, oszacował dom mediowy Starlink. Najwięcej zarobiła oczywiście TVP i Polsat, TVN meczów bowiem nie pokazywała.

Największe pieniądze wydały w tym czasie Polska Telefonia Cyfrowa (operator sieci Era), Grupa Żywiec, MasterCard, Procter & Gamble oraz Carlsberg. Tylko na reklamy przy samych meczach przeznaczyły ponad 12 mln zł.

W sumie, jak policzył Starlink, wydatki firm na reklamę tylko w związku z mundialem wyniosły 100 mln zł. Najwięcej - bo aż 70 proc. - zgarnęły dla siebie telewizje, resztę podzieliły między siebie prasa, stacje radiowe, portale internetowe i reklama zewnętrzna. Ekstrawydatki związane z mundialem sprawiły jednak, że cały rynek reklamy wzrósł dzięki nim o kilka procent więcej niż rok wcześniej.

Żniwa dla browarów

- Nie da się ukryć, że taka impreza jak mistrzostwa w piłce nożnej wpływa na większą sprzedaż piwa - przyznaje Eliza Panek, rzecznik prasowy Grupy Żywiec.

Żywiec już myśli, jak zarobić na przyszłorocznej imprezie. Browar chce zwiększyć sprzedaż za pomocą kilkudziesięciu dużych restauracji (tzw. Piwiarni Wareckich), w których będzie można na dużych ekranach oglądać mecze. W sumie będzie ich ponad 30 w całym kraju. Swojej odpowiedzi na działania konkurencji nie chce dziś ujawnić Kompania Piwowarska, producent m.in. piwa Lech.

- Nasze działania mają na celu głównie wzmacnianie marki i wizerunku - mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej.

Na mistrzostwa liczą też niektóre banki, które z okazji mistrzostw wydają specjalne karty kredytowe. W ubiegłym roku 40 proc. sprzedanych kart kredytowych banku Raiffeisen w okresie mistrzostw świata stanowiły karty wydane z okazji imprezy. Na razie banki niechętnie mówią jednak o ofercie związanej z przyszłymi mistrzostwami.

- Nie wykluczamy, że taką kartę wydamy - powiedział Robert Moreń, rzecznik prasowy Pekao, największego banku na polskim rynku.

Dodał, że bank większe nadzieje wiąże z Euro 2012, zarówno jeśli chodzi o produkty finansowe, jak i większą obecność banku w inwestycjach infrastrukturalnych.

7 czerwca o godzinie 18.00 w Bazylei rozpocznie się mecz otwarcia Euro 2008 Szwajcaria- -Czechy

SZERSZA PERSPEKTYWA - ŚWIAT

Euro 2008, obok takich przyszłorocznych imprez jak igrzyska olimpijskie w Pekinie i takich wydarzeń jak wybory prezydenckie i parlamentarne w USA, będą głównym motorem wzrostu globalnego rynku reklamy w przyszłym roku - według światowej sieci domów mediowych ZenithOptimedia. Grupa szacuje, że dzięki temu rynek reklamy w przyszłym roku wzrośnie o 6,7 proc., podczas gdy tegoroczny wzrost wyniesie 5,7 proc. Europa Wschodnia i Azja wzrośnie jednak dwucyfrowo, podczas gdy dojrzałe rynki znacznie wolniej - USA w tym roku o 3-4 proc., a Europa Zachodnia - 5 proc.

STAN PRZYGOTOWAŃ DO EURO 2012

Minęło ponad 8 miesięcy od przyznania Polsce i Ukrainie organizacji piłkarskich mistrzostw Europy, ale do tej pory główne inwestycje jeszcze nie ruszyły. Mecz otwarcia ma odbyć się 9 czerwca 2012 roku w Warszawie, natomiast budowa stadionu rozpocznie się najwcześniej na początku 2009 roku. Według szacunków agencji ratingowej Fitch Euro 2012 będzie kosztowała ona Polskę 27 mld euro. Koszt ten obejmuje zarówno budowę stadionów, jak i infrastruktury. Ukraińskie władze koszt organizacji projektów Euro 2012 oszacowały na 24 mld dol., jednak państwo pokryje tylko nieco ponad 10 proc. tych inwestycji, resztę pieniędzy mają wyłożyć prywatni inwestorzy.

Michał Fura

http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm